sobota, 29 września 2012

Wszystko o cerze naczynkowej.


Witajcie kochane, dziś mam dla was post dotyczący cery naczynkowej. Niestety na moim blogu nie pojawi się charakterystyka innych rodzajów cer z jednego powodu, a mianowicie mam zbyt małą, a nawet znikomą wiedzę na ich temat i czułabym się bardzo dziwnie pisząc o problemach nadmiernego przetłuszczania skóry mimo że nigdy ich nie odczuwałam. Zapraszam do czytania :)

Co to jest cera naczynkowa?

Cera naczynkowa charakteryzuje się rozszerzonymi (często mówi się pękniętymi, ale one nie pękają tylko są aż tak bardzo nabrzmiałe) naczyniami krwionośnymi, rumieniem i pajączkami, czyli siecią czerwonych "niteczek" na twarz. Polki bardzo często borykają się z problemem rozprzężonych naczynek, gdyż taka przypadłość dotyka ludzi z cienką i jasną skórą, taką jak skóra słowianek, ale także występuje u ludzi z alergią, zmianami hormonalnymi, nadciśnieniem tętniczym lub chorobami układu pokarmowego. Ten typ cery jest bardzo często połączony z cerą wrażliwą (tak, dowalcie nam jeszcze więcej!). Sama jestem przykładem osoby, która w miejscach, w których ma rozszerzone naczynka (czyli tylko na policzkach) odczuwa nadwrażliwość, może nie jest to stricte cera wrażliwa, ale na pewno jest bardziej delikatna niż na innych częściach mojej twarzy. Osobiście uważam się z wielka szczęściarę (jest to szczęście w nieszczęściu), bo moje nabrzmiałe naczynka skupiają się tylko na policzkach, a u wielu innych osób potrafią występować dodatkowo np. na nosie lub brodzie.


Tu widzicie mój policzek :) Jak widać rumień i pajączki są widoczne, ale nie wyglądają aż tak tragiczne.


Jakie produkty do pielęgnacji wybrać?

Dobry krem do cery naczynkowej powinien być nawilżający, powinien posiadać wysoki filtr UVA i UVB. Dobrze by było żeby krem zawierał w sobie witaminę K, C, PP, E, B3, CG rutynę, miłorząb japoński, algi, wyciąg z arniki górskiej oraz aby miał lekko zielonkawy odcień, który zniweluje czerwienie na naszej twarzy.

Czego powinnyśmy się wystrzegać?

Podstawą pielęgnacji naczynkowej jest zatroszczenie się, aby wyeliminować większość czynników, które będą naszą skórę podrażniały i powodowały powstawanie charakterystycznego czerwonego placka, czyli rumienia. Oto lista rzeczy, których należy się wystrzegać:

- skrajne temperatury: bardzo wysoka lub bardzo niska
- promieniowanie UVA - opalanie, rozumiane jako leżenie plackiem na ręczniku, lub solarium w przypadku cery naczynkowej to wielki grzech
- mróz i wiatr 
- gorące kąpiele, najlepiej wybierać letnią wodę 
- sauna
- gorące napoje 
- pikantne potrawy 
- nadmierny wysiłek fizyczny 
- stres (niestety, na ten czynnik najczęściej nie mamy wpływu)
- peeling ścierne, lepiej wybierać delikatniejsze peelingi enzymatyczne
- dym papierosowy
- alkohol 

Jeżeli chodzi o dobór kremów, preparatów do mycia lub innych kosmetyków pielęgnujących dobrze by było omijać produkty, które w składzie mają:

- alkohol 
- sile detergenty typu SLS
- mentol
- olejek eukaliptusowy

Odżywianie do środka:

Jeżeli chcemy porządnie zabrać się do dbania o cerę naczynkową, to powinniśmy dostarczać jej potrzebne składniki od środka. Zadbajmy o to aby nasze jedzenie miało dużo witaminy C,K, E, PP, B3 i CG.

Jakie produkty poleca Waniliowa Kokosanka?

Demakijaż i mycie:
Jeżeli chodzi o mycie twarzy moim faworytem jest OCM (tu), ta metoda sprawdzi się idealnie u dziewczyn z cerą naczynkową, gdyż jest bardzo delikatna, nie podrażnia i możemy do naszej kompozycji olejów dodać taki, który dobrze działa na cerę naczynkową, czyli np. olejek z kocanki. Pozostałości po OCM zmywam kremem myjącym Alterra (tu), niestety ma on w składzie alkohol, ale i tak jest to najdelikatniejszy produkt do mycia twarzy jaki miałam.

Hydrolaty:
Są świetnym rozwiązanie przy cerze naczynkowej, ponieważ wspaniale tonizują, lekko nawilżają i uspokajają naszą cerę. Moim ulubionym hyfrolatem jest woda różana, o której możecie poczytać tu, ale na stronie BU lub ECOSpa możecie poszukać hydrolatów, które wzmacniają i uelastyczniają nasze naczynka np. hydrolat z kadzidłowca.

Nawilżanie:
Nie lubię nawilżania kremami dlatego zazwyczaj na noc nakładam grubą warstwę niekomedogennego olejku i dzięki temu moja skóra następnego dnia jest świeża, ma ładny kolor i co najważniejsze jest odpowiednio nawilżona.

Ukrywanie zaczerwień:
Moim ulubionym korektorem do ukrywania zaczerwień jest korektor w słoiczku firmy Inglot w odcieniu 60 - zielony, ma całkiem dobre krycie, a do tego jest bardzo kremowy i nie uwydatnia suchych skorek. Jego jedyną wadą jest to, że po nałożeniu skóra bardzo się świeci, ale wystarczy odrobina pudru, by tą wadę zniwelować.Cena tego korektora to 18 zł.

Maseczki:
Moją ukochaną maską do cery naczynkowej jest maseczka z alg i glinki czerwonej, którą ostatnio wzbogacam o twarożek. Link do maseczki znajdziecie tu.

I to już wszystko, mam nadzieje, że post okazał się dla was pomocny i że znalazłyście w nim coś dla siebie. Jeżeli macie jakieś pytanie to śmiało piszcie! :)

Uzupełnienie:
Ta część posta powstała dzięki Anomalii, która uświadomiła mi pewną rzecz, a mianowicie, mój wpis zawiera pewne niedomówienie, gdyż napisałam, że OCM sprawdzi się idealnie u dziewczyn ze skórą naczynkową i nadal podtrzymuje moje zdanie, ale mówię tu o OCM w wersji "ulepszonej" przeze mnie, czyli wersji, która zakłada, że nie stosujemy gorącego ręcznika do zebrania brudnego oleju z twarzy, a jedynie zmywamy go delikatnym mydłem lub płynem do mycia.

Waniliowa Kokosanka


czwartek, 27 września 2012

Czy kupowanie olejków przez internet się opłaca, czyli porada dla początkujących włosomaniaczek.

Witajcie, dziś mam dla was typową "gadaninę" i moje zdanie na temat kupowania olejków do włosów przez internet. Sama kilka miesięcy temu zamówiłam sobie sporą ilość olejków i dziś chciałabym podzielić się moją subiektywną oceną, czy to się opłaca czy może lepiej rozejrzeć się wokół siebie i znaleźć coś tańszego i łatwiej dostępnego :)

O co w ogóle chodzi z tym kupowaniem olejków przez internet?

Wiele włosomaniaczek mieszka w miejscowościach, w których nie ma świetnie wyposażonych aptek lub sklepów ze zdrową żywnością, które uginają się od różnych rodzajów olejków: makadamia, z malin, arbuza...czego tylko serce zapragnie. I co wtedy? INTERNET! Siadamy przed komputerem i w szale zakupowym kupujemy dziesiątki różnych preparatów, które mają cudowne właściwości. I co dalej? Przychodzi paczka, płacimy ogromną sumę i wcieramy we włosy te "magiczne" olejki nie wiedząc, że wokół nas, w drogerii i aptece, znajdują się o wiele tańsze zamienniki.

Czy warto?

Moim zdaniem nie. Osobiście kocham olejki, ale porównując drogie oleje ze stron internetowych i olejki z drogerii lub sklepów stwierdzam, że nie różnią się niczym, może tylko ceną i dostępnością.

Jakie olejki można kupić w drogerii lub sklepach spożywczych?


Oliwka Hipp, czyli mieszanka olejku słonecznikowego i migdałowego.
Cena: 15 zł za 200ml, dostępna w Rossmannie

Babydream fur mama, czyli olejek rycynowy, migdałowy, słonecznikowy, jojoba, makadamia.
Cena: 10 zł za 250 ml, Rossmann





Olejki Alterra, do wyboru mamy trzy olejki wypełnione najróżniejszymi mieszankami olei.
Cena: 15 zł za 100 ml, dostępne w Rossmanie

Oliwa z oliwek, która posiada właściowości regenerujące.
Cena: około 10 zł, dostępna w każdym sklepie spożywczym, ale warto wybrać wersję nierafinowaną

Olejek rycynowy, który świetnie wpływa na skórę głowy.
Cena: około 10 zł, dostępny w każdej aptece.
Nafta kosmetyczna
Cena: około 10 zł, dostępna w każdej aptece.


I w taki sposób możemy bardzo łatwo, szybko i bez zbędnego wydawania pieniędzy na przesyłkę skompletować pokaźną liczbę olejów. Co o tym myślicie? 

Waniliowa Kokosanka












środa, 26 września 2012

Szbka recenzja: Alterra, Krem do mycia twarzy z wyciągiem z róży + sposób na... :)



Skład:

 Aqua - woda, Coco Glucoside - bardzo łagodna substancja myjąca, Glycerin - gliceryna, Alcohol - alkohol, Glycine Soja Oil - olej sojowy, Olea Europaea Oil - oliwa z oliwek, Xanthan Gum - zagęstnik , Caprylic/Capric Triglyceride - emolient, zapobiega odparowywaniu wody z powierzchni skóry, Rosa Canina Oil - olej z owoców dziwiej róży,Vitis Vinifera Oil - olej z nasion winogron, Rosa Canina Fruit Extract - ekstrakt z owoców dzikiejróży, Vitis Vinifera Fruit Extract - ekstrakt z winogron, Sodium Cocoyl Glutamate(and)Disodium Cocoyl Glutamate(and)Sodium Cetearyl Sulfate - składniki myjące, Tocopherol - witamina E, Helianthus Annuus Seed Oil - olejek ze słodkich migdałów, Parfum(and)Limonene(and)Citronellol (and) Linallol (and) Citral - zapach


Od dawna poszukiwałam dobrze myjącego płynu z bardzo delikatnym składem, który nie będzie mi podrażniał skóry i nie wywoła nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia i wydaje mi się, że znalazłam produkt bliski ideału. Krem myje bardzo delikatnie, a jednocześnie skutecznie. Po jego użyciu nie czuję ściągnięcia ani pieczenia, ale niestety ma on w swoim składzie coś bardzo niepokojacego, czyli alkohol i to na 4 miejscu w składzie. Czy mamy się bać? Jeżeli alkohol byłby pozostawiony samopas to tak, ale przed nim i za nim mamy kilka substancji nawilżających, które potrafią zniwelować jego wysuszające działanie, ale podczas używania tego produktu należy bacznie przyglądać się swojej skórze i sprawdzać, czy przypadkiem nie robi się przesuszona.

Cena: 8 zł za 125 ml, dostępny TYLKO w Rossmannie

Plusy:

- dobrze myje 
- jest tani
- ma delikatny skład 
- nie pozostawia uczucia ściągnięcia
- nie pieni się (dla mnie to plus ponieważ kosmetyki pieniące się źle wpływają na cerę naczynkową)

Minusy:

- jest bardzo wodnisty i przez to szubko się kończy, poza tym płyn wylewa się na zakrętkę i może zapleśnieć (tak właśnie stało się u mnie, dlatego trzeba dokładnie wycierać pozostałość kosmetyku)
- posiada alkohol w składzie
- większość "cudownych" olejków i ekstraktów jest daleko, daleko w składzie więc praktycznie nie działają 


Pomysł na... łatwiejsze aplikowanie wcierki



Jeżeli wy też borykacie się z problemem aplikowania wcierki na skórę głowy to mam dla was rozwiązanie...pipeta! Dzięki niej łatwo, szybko i bez zbędnego marnowania produktu zakroplicie płyn na skalp. Można również wypróbować strzykawkę, ale u mnie ten sposób całkowicie się nie sprawdził, bo ze strzykawki wylewało się za dużo produktu, a pipetka robi to o wiele delikatniej :)

Waniliowa Kokosanka

poniedziałek, 24 września 2012

Początek przygody z TriAcneal

Witajcie, wiem, że przez ostatnie dni zapuściłam mojego bloga i niestety nie mogę powiedzieć, że od tej chwili biorę się ostro do roboty, ponieważ mam ostatnio dużo zajęć i bardzo mało weny dlatego na blogu jest tak mało wpisów :/



Dziś przychodzę do was z wiadomością, że zaczynam swoją przygodę z kremem TriAcneak firmy Avene i chciałabym wam pokrótce przedstawić ten produkt. 

Właściwości:

- silnie złuszcza skórę
- oczyszcza i zmniejsza pory
- wygładza skórę i zmniejsza widoczność przebarwień

Moc TriAcnealu jest ukryta w dwóch czynnych składnikach: w kwasie glikolowym i pochodnej witaminy A.

Dlaczego zaczynam używać Triacneal?

Do kuracji Triacnea'lem przekonały mnie ciemne, nieestetyczne blizny na policzkach, które ostatnio zaczęły się pojawiać po niewinnie wyglądających nieprzyjaciołach i mam nadzieję, że ten krem, poprzez właściwości złuszczające, spowoduje że znikną.

Co z tego wyniknie? Zobaczymy :) Podobno pierwsze efekty są widoczne po 3 tygodniach, więc pewnie wtedy przyjdę do was z pierwszymi wrażeniami. Pozdrawiam :)

Waniliowa Kokosanka


 

niedziela, 23 września 2012

Wyniki :)

Witajcie, dziś wyniki rozdania. Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale mnie urzekł czar różowych włosów, czyli historia PinkChewingGum - gratuluję i proszę o wysłanie na mój e-mail waniliowa.kokosanka@wp.pl informacji adresowych :)


"Hej, moja włosowa historia zaczęła się od tego, że gdy była młodsza zobaczyłam w sklepię piękną lalkę z różowymi włosami i...całym sercem zapragnęłam mieć takie włosy jak ona. Oczywiście swoich marzeń nie spełniłam od razu, bo mój wiek (chyba 12 lat) i dostępne farby na rynku nie pozwalały mi na to, ale gdy skończyłam 19 lat to wreszcie się odważyłam i poszłam do "najlepszego" salonu w moim miasteczku i poprosiłam o przefarbowanie mnie na różowo. Przed przefarbowaniem miałam długie, piękne, jasno brązowe i falowane włosy i byłam pewna, że po przefarbowaniu róż na tych falach wyglądał świetnie. I nie myliłam się, było cudownie, tak jak marzyłam, później przyszły odrosty i następne farbowanie i następne itd. aż pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że owszem mam różowe włosy, ale już nie są falowane i zdrowe, ale mam na głowie różowe siano!
Nie zamierzałam rezygnować z różu, ale postanowiłam je odbudować - właśnie tak zaczęłam się interesować dbaniem o włosy.

Jak teraz o nie dbam:

Moja pielęgnacja nie jest skomplikowana, bo jestem patentowanym leniem i nie wyobrażam sobię codziennego nakładania na włosy oleju, a później wstawania wcześniej by go zmyć. 
U mnie królują maski, ponieważ są treściwe, włosy mam po nich widocznie zdrowsze i nie muszę tracić czasu, bo gdy je nałożę po umyciu głowy to np. czytam książkę lub oglądam film, a później mogę je bez przeszkód zmyć. 
Kolejnym hitem są u mnie hydrolaty, ponieważ robię sobie z nich pachnące mgiełki, mieszam z dosłownie kilkom kroplami jakiegoś olejku i w ciągu dnia spryskuje włosy aby je odżywić i odświeżyć skręt moich fal. 
A co z silikonami? KOCHAM JE! To dzięki nim mój róż jest bardziej świecący (wierzcie mi, różowe siano bez połysku wygląda jak spalone włosy lalki!), a włosy mniej się niszczą, gdyż sięgają mi już do pępka :) 

Stylizacją:

Zazwyczaj chodzę w rozpuszczonych włosach, a gdy mam ochotę na jakąś zmianę to robię z nich warkocz przeplatany jakimiś wstążkami lub spinam w koki i zakładam piękne opaski.

Moje Top produkty:

1. Szampon: Babydream - jeżeli chodzi o szampon mam kilka zasady: ma być tani, dobrze myć i zawierać łagodne składniki.
2. Maska: L'biotica do włosów blond (blond, róż - prawie to samo :-))
3. Odżywka d/s Isana z olejem z babassu
4. Hydrolat - rozmarynowy i różany + kilka kropel oleju arganowego 
5. Odżywka b/s - Joanna Naturia miód i cytryna

Co bym zmieniła?

Chciałabym widzieć więcej pomysłów na...jak np. na to by biżuteria nie śniedziała lub na domowy lakier do włosów." - komentarz PinkChewingGum

Czy wy też zaczęłyście mieć ochotę na jakiś szalony kolor włosów? Ja tak, ale zanim zakończę ten post chciałabym się odnieść do anonimowego komentarza pod wpisem PinkChewingGum, który brzmi tak:
"pusta lalka.. bez obrazy o.O"

Drogi Anonimowy użytkowniku, nie mam nic przeciwko konstruktywnej krytyce, gdybyś napisał, że uważasz to za zbytnią ekstrawagancję lub po prostu Ci się to nie podoba to ok, ale ty w okazałeś się osobą o bardzo stereotypowym i płytkim sposobie patrzenia na świat. Powiedz mi jak udało Ci się ocenić charakter osoby po kolorze włosów i po kilku zdaniowej wypowiedzi, bo jeżeli masz na to jakiś sposób to chętnie poznam. Myślisz, że jeżeli ktoś w jakiś sposób się wyróżnia to jest pusty? Należysz do tej grupy osób, która bez rozmowy z blondynką od razu zakłada, że na pewno jest głupia?
Wiesz co jest w tym wszystkim najśmieszniejszego? TY :D Jak można w jednym zdaniu obrazić kogoś i napisać "bez urazy"? Jak widać można, ale wiesz co? Powinieneś sam stwierdzić, że to jest puste
Bez urazy :)

Waniliowa Kokosanka



poniedziałek, 17 września 2012

Rozdanie! Czyli coś dla was :)

Witajcie, dziś pierwszy raz na moim blogu będziecie mogły wziąć udział w rozdaniu!! :)



























Co dla was mam?

Maska L'biotica z proteinami mlecznymi

Pomadka koloryzująca NoniCare

Balsam z mocznikiem Isana

...oraz kilka próbek szamponów L'biotica


Zasady rozdania:

1. Warunkiem udziału w rozdaniu jest subskrybowanie mojego bloga.
2. Rozdanie trwa od 17. 09 do 22.09 do północy.
3. W rozdaniu mogą brać udział osoby pełnoletnie lub niepełnoletnie, które uzyskały zgodę rodziców.

Jak wygrać?

W moim rozdaniu najważniejsze będzie zbieranie punktów, osoba która zbierze ich najwięcej wygra :)

* od 1 do 5 punktów można zdobyć za napisanie mi w komentarzu historii swoich włosów, czyli jak zainteresowałyście się pielęgnacją, jakie są wasze włosy, jak je stylizujecie, odżywiacie itp. (im dłużej i ciekawiej tym lepiej).
* 3 punkty - za wklejenie na swojego bloga baner z informacją o rozdaniu. 
* 3 punkty za zarejestrowanie się do ShinyBox'a na moim linku (instrukcja i informację tu).
* 1 punkt za napisanie mi o czym chciałybyście na moim blogu przeczytać lub co chciałybyście zmienić (komentarze "nic nie chcę zmieniać" się nie liczą :)

Inne:

*Jeżeli wstawicie baner informacyjny lub zarejestrujecie się na moim linku Shiny Box to proszę poinformujcie mnie o tym w komentarzach, abym mogła dodać wam punkty :)
* Komentarze nie mogą być anonimowe.

Miłej zabawy i szczęścia :)

Waniliowa Kokosanka

niedziela, 16 września 2012

Szybka recenzja: AA, Nawilżający żel do mycia twarzy

Witajcie, jak wiecie do zmywania makijażu stosują OCM (tu), ale od pewnego czasu zauważyłam, że na mojej buzi pojawiło się dużo krostek i pierwsze co mi przyszło do głowy to to, że mój sposób demakijażu jest niewłaściwy, więc postanowiłam go ulepszyć i zmywać pozostałości oleju żelem i tak trafiłam na produkt AA. Zapraszam :)




Skład:


 Aqua - woda, Ammonium Lauryl Sulfate - bardzo delikatny środek myjący, Cocamidopropyl Betaine - łagodny detergent, Parfum - zapach, Glycerin - glicerya, Centaurea Cyanus Flower Water - hydrolat bławatkowy, Betaine - substancja nawilżająca, Polyglyceryl-4 Caprate - naturalny emulgator, środek natłuszczający, Citric Acid - naturalny kosnerwant, regulator pH


Dlaczego perfumy zaznaczyłam na czerwono?


Jeżeli chodzi o składy kosmetyków, które nie pretendują do kosmetyków naturalnych, to do perfum nic nie mam i zdaję sobie sprawę, że wiele osób (kiedyś również i ja) kupowałam kremy, balsamy i płyny do mycia ze względu na zapach, ale nie rozumiem dlaczego w kosmetyku, którego skład miałbyć tak naturalny perfumy są tak wysoko (dodam, że są niewyczuwalne! nie wiem po co je tam upchali), a do tego wyżej niż substancje nawilżające?! Moje zdenerwowanie wynika też z tego, że po kupieniu tego żelu dowiedziałam się z filmiku FoodDrudAndCosmetics (tu), że wszystko co znajduje się za perfumami może mieć obniżone działanie, więc gliceryna hydrolat itp. pełnią w tym żelu funkcję czysto dekoracyjną i przyciągającą wzrok nieświadomego klienta.


Żel do mycia AA pretendował do świetnego drogeryjnego kosmetyku ze wspaniałym składem niestety obecność nieszczęsnych perfum popsuła cały efekt. Uwierzcie mi, że moja negatywna opinia na temat działana tego produktu nie wynika z tego, że po zobaczniu perfum udzielił mi się efekt placebo, ponieważ przed obejżeniem filmiku o składach ten produkt działał na mnie równie fatalnie.


Cena: 15 zł z 150 ml


A miało być tak pięknie...


Plusy:


- dobrze myje - estetyczne opakowanie
- jest idealny do mycia włosów i ciała
- jest wydajny
- fajna, trochę glutkowata i śliska konsystencja
- łatwo dostępny

Minusy:


- ściąga tak bardzo, że skóra aż boli 

- podrażnia 
- substancje nawilżające nie działają
- bezsensowne dodanie perfum, bo żel prawie nie pachnie
- żel zdecydowanie nie nadaje się do cery wrażliwej

Waniliowa Kokosanka



sobota, 15 września 2012

Nowość! Wasz wybór, czyli Nivea Fruty Shine vs. NoniCare Delux

Witajcie kochane, dzisiejszy post rozpoczyna serię wpisów "Wasz wybór", w których będę pokazywała produkty o podobnym działaniu, ale z odmiennymi składami, jedne będą reprezentowały kosmetyki ze składem "chemicznym", a  drugie z "naturalnym". W tej serii postaram się być obiektywna (zobaczymy jak mi to wyjdzie;), ponieważ chcę abyście to wy wybrały jaki produkt wolicie, nie chcę wywierać na was presji i mówić "tak, ten produkt jest naturalny, więc jest lepszy, a tamten zawiera chemię, więc do piekła z nim", bo to nie zawsze jest takie proste i zależy od osoby, a nie od składu. Myślę, że seria "Wasz wybór" spodoba się dziewczyną, które nie chcą wybierać kosmetyków "chemicznych" i nie maja pomysłu jak znaleźć zamiennik takiego produktu :)

Dziś pod lupę weźmiemy bardzo popularną pomadkę koloryzującą Nivea, która będzie reprezentowała "chemiczną" stronę oraz mniej znaną "naturalną" pomadkę NoniCare. Zapraszam do czytania :)

Skład: 



Polyisobutene lekki emolient, ułatwia rozprowadzanie kosmetyku, zmiękcza i wygładza naskórek, Ricinus Communis Oil - olejek rycynowy, Octyldodecanol - zmiękczacz, Pentaerythrityl Tetraisostearate - ?*, Hydrogenated Polydecene - zmiękczacz, Candelilla Cerawosk Candelill, Myristyl Myristate - emolient, Butyrospermum Parkii Butter - masło shea, Cera Microcristallina - wosk mineralny, Isopropyl Palmitate - emolient, Synthetic Wax - syntetyczny wosk, emolient, Ethylhexyl Methoxycinnamate - filtr UV, Polyglyceryl-3 Diisostearateskładnik umożliwiający powstanie emulsji, Butyl Methoxydibenzoylmethane - filtr UV, Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olejek ze słodkich migdałów, Simmondsia Chinensis Oil - olejek jojoba, Mangifera Indica Juice - sok z mango, Citrus Aurantifolia Juice - sok z limonki, Tocopheryl Acetate - przeciwutleniacz, Vitis Vinifera Seed Oilolej z pestek winogron, Bisabolol - działanie antyseptyczne, łagodzące, przeciwzapalne, Glycerin - gliceryna, zatrzymuje wodę, Mica - nadaje perłowy wygląd kosmetykom, Propylene Glycol - nadaje pożądaną konsystencje, Aqua - woda, Neohesperidin Dihydrochalcone - ?, BHTkonserwant i przeciwutleniacz, Silica - krzemionka, Citric Acid - naturalny konserwant, regulator Ph, Trideceth-9składnik umożliwiający powstanie emulsji, Sodium Benzoatesubstancja konserwująca, Potassium Sorbate substancja konserwująca, Benzyl Alcoholsubstancję konserwująca, składnik kompozycji zapachowych, Limoneneskładnik kompozycji zapachowych, Eugenolskładnik kompozycji zapachowych, Linaloolskładnik kompozycji zapachowych, Benzyl Salicylateskładnik kompozycji zapachowych, Geraniol składnik kompozycji zapachowych, Parfum - zapach, barwniki 

* składniki oznaczone znakiem zapytanie, to te których znaczenia nie znam lub nie mogłam znaleźć


Helianthus Annuus Seed Oil - olej słonecznikowy, Cera Alba - wosk pszczeli, Cocos Nucifera Oil - olej kokosowy, Candelilla Cera - wosk (najbardziej błyszczący), Olea Europaea Oil - oliwa z oliwek, Butyrospermum Parkii Butter Extract - ekstrakt z masła shea, Hydrogenated Coco-Glycerides - uwodornione glicerydy z oleju kokosowego, emolient, Lanolin -lanolina, Theobroma Cacao Seed Butter - masło kakaowe, Tocopheryl Acetate - octan witaminy E, Ricinus Communis Seed Oil - olej rycynowy, Glyceryl Oleate - składnik zmiękczający i emulgującyMorinda Citrifolia Fruit Extract - ekstrakt z noni, Aloe Barbadensis Leaf Extract - ekstrakt z aloesu, Parfum - zapach, Benzyl Alcohol - składnik kompozycji zapachowych, Benzyl Benzoate - składnik kompozycji zapachowych, Hexyl Cinnam - składnik kompozycji zapachowych, Calcium Aluminium Borosilicate - wypełniacz, Silica - krzemionka, Tin Oxide - tlenek cyny, barwniki 

Efekt: Obie pomadki nadają piękny, naturalny, ciepły, czerwony kolor naszym ustom. Jeżeli zależy wam na delikatnym podkreśleniu i nadaniu dziewczęcego blasku i świeżości to te pomadki są zdecydowanie dla was. Bardzo podoba mi się, że w obu tych sztyftach można stopniować efekt, przy jednej warstwie wargi lekko błyszczą, a przy piątej usta są mocno czerwone.

Cena: Nivea ok. 7 zł, NoniCare 8 zł

Pojemność: Pomadka z Nivea posiada 4.8 g, NoniCare jest odrobinę większa ponieważ posiada 5 g.

Dostępność: Obie pomadki są dostępne w Rosmannie na półce z produktami do ust, ale NoniCare jest ustawiona niżej, prawie na samym dole.

Komfort używania: Sztyft Nivea jak i NoniCare są bardzo przyjemne w używaniu, pięknie pachną, nie łamią się, ale pomadka Nivea posiada dodatkowo słodki smak.

Opakowanie: W przypadku obu dostajemy ładne, estetyczne opakowania.

Trwałość: Nivea jak i NoniCare znikają dość szybko, ale gdy po nałożeniu pomadki zaczniemy coś jeść lub pić, to efekt znikania będzie dodatkowo spotęgowany.

Jakie są wsze pierwsze wrażenia i co myślicie na temat serii "Wasz wybór", podoba wam się? A może macie, którąś z tych pomadek w domu?  Napiszcie koniecznie!


Waniliowa Kokosanka


wtorek, 11 września 2012

Sposób na czerniejącą...biżuterię :)



Witajcie, czy znacie taką sytuację? Wchodzicie do sklepu, kierujecie się do stoiska z biżuterią, znajdujecie najpiękniejszy na świecie pierścionek po całkiem okazyjnej cenie, kupujecie go i od razu zakładacie, a tu już pod koniec dnia zamiast pięknego "złota" lub "srebra" widzicie pierścionek z czarnymi plamami :/. Ja niestety wiele razy spotkałam się z czymś takim i przez długi czas szukałam sposobu na czerniejące drobiazgi aż pewnego dnia wpadłam na bardzo prostu pomysł. Moim wybawcą okazał się...bezbarwny lakier do paznokci. Wystarczy, że pomalujecie powierzchnie bransoletki, naszyjnika lub pierścionka, która bezpośrednio dotyka ciała i dzięki temu odetniecie od tego miejsca dostęp wilgoci w postaci potu oraz powietrza i będziecie mogły cieszyć się pięknie wyglądającymi bibelotkami :)

Uwaga!

Niektórej biżuterii nie da się pokryć warstwą lakieru, gdyż jest np. bardzo ozdobna, ale przy gładszych powierzchniach powinno się udać.

Piszcie mi jak wam się podoba mój pomysł i czy słyszałyście wcześniej o czymś takim :)

Waniliowa Kokosanka

niedziela, 9 września 2012

TAG: Versatile Blogger - 7 faktów o mnie :)

Witajcie kochani, dziś po raz pierwszy na moim blogu będziecie mogli ujrzeć TAG, najpierw chciałabym  podziękować Karinam6 za zaproszenie mnie do zabawy i przedstawić bloggerki, które ja taguje: 


Zasady:

- nominować 15 blogów, które Twoim zdaniem na to zasługują
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów
- ujawnić 7 faktów o sobie samym
- podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu
- pokazać nagrodę The Versatile Blogger u siebie na blogu


Siedmem faktów o mnie:

1. Jestem chipsoholikiem, mogę jeść chipsy w każdej ilości i we wszystkich smakach istniejących na świecie, ale ze względu na to, że mój nałóg jest niebezpieczny dla mojej figury i dla mojego zdrowia, staram się ograniczać spożywanie takich przekąsek :)

2. Mimo tego, że kocham dzieci i uwielbiam z nimi przebywać nie wyobrażam sobie siebie w roli matki i podziwiam kobiety które potrafią zrezygnować z tak wielu wygód i przyjemności dla potomstwa. W tym fakcie chyba wyłonił się mój egoizm :/

3. Uwielbiam jesienne i zimowe dni, kiedy mogą usiąść na parapecie i przyglądać się jak spadają liście, albo jak pada śnieg i czytać książkę w wannie po przyjściu z zimnego dworu. 

4. Jestem przykładem osoby ze słomianym zapałem, dobrym przykładem jest mój dwumiesięczny plan mieszczenia się w zakolanówki, na początku aż paliłam się do ćwiczeń i zdrowej żywności, a teraz zwyczajnie odeszła mi na to ochota, ale nadal się trzymam :)

5. Pomimo, że już od dawna nie jestem dzieckiem to kocham oglądać bajki, bo tylko one nie są jeszcze do szpiku kości przesiąknięte seksem i brutalnością. Moją ulubioną (mojego TŻ'a chyba też) jest Odlot i Wall-e.

6. Mam niezwykły talent do gubienie i różnych przedmiotów, ostatnio nawet udało mi się zgubić telefon, mimo, że kilka minut wcześniej byłam pewna, że chowam go do kieszeni - chyba mam tam jakieś trole, które po cichu wynoszą mi stamtąd moje rzeczy. 

7. Kocham patrzeć na samoloty, szczególnie na te wielkie pasażerskie. Uwielbiam przejeżdżać koło lotnisk i oglądać te monumentalne maszyny jak lądują i wznoszą się w górę, nie wiem skąd mi się wzięła ta dziwna "pasja" :) 

Waniliowa Kokosanka

czwartek, 6 września 2012

Bardzo szybka recenzja, Isana odżywka olejkiem z babassu

Witajcie kochani :). Pod ostatnim postem pojawiło się dużo komentarzy dotyczących odżywki Isana, więc postanowiłam się wreszcie zmobilizować i napisać jej recenzję. Zapraszam :)



Skład:

Aqua - woda, Cetearyl alcohol - emolient, wygładza, Glycerin - gliceryna, utrzymuje wilgoć, Cetrimonium Chloridekonserwant lekko emulgujący, Bis-diglyceryl Polyacyladipate-2emolient, składnik konsystencjotwórczy, Orbignya Oleifera Oil - olej babassu , Behentrimonium Chloride  - konserwant oraz substancja antystatyczna, Hydroxyethylcellulose - zagęszczacz, Isopropyl Alcohol - emolient, Sodium Benzoatesubstancja zapachowa, konserwant, Potassium Sorbate - konserwant , Parfum - zapach, Citric Acid - regulator pH, Sodium Hydroxideregulator pH

Cena: 4,5 zł za 300 ml (!!!!!), dostępna tylko w Rossmannie 

Plusy:

- nie da się nią obciążyć włosów 
- delikatnie wygładza
- świetnie myje włosy
- pięknie, wiśniowo pachnie
- niska cena
- duża pojemność
- po spłukaniu włosy są bardzo miękkie
- estetyczne opakowanie 
- po nałożeniu jej łatwo rozczesać włosy

Jak ja użyłam tej odżywki:

Jeżeli mam lekko przetłuszczone włosy i nie chcę ich wysuszać szamponem to nakładam bardzo dużą ilość tej odżywki na skalp i całą długość włosów i spłukuje po 20 minutach, dzięki temu włosy są znów świeże i nieprzesuszone. Więcej o takiej metodzie mycia włosów przeczytacie tu.

Po umyciu włosów nakładam ją na lekko wytarte włosy i przeczesuję je grzebieniem, aby uniknąć później efektu puchu przy rozczesywaniu suchych włosów. Taką metodę polecam wszystkim dziewczyną, które mają kręcone i falowane włosy.

Jak sami widzicie jest to kolejny kosmetyk, w którym nie widzę wad i polecam go z czystym sumieniem, bo nawet jeżeli efekt na włosach po nałożeniu tej odżywki wam się nie spodoba, to nie będziecie żałowały wydanych czterech złotych (zawsze możemy ją zużyć do golenia jako zamiennik pianki :) 

Waniliowa Kokosanka


środa, 5 września 2012

Produkty, których najczęściej używałam w sierpniu

Witajcie, dziś chciałabym wam pokazać produkty, których najczęściej używałam w sierpniu. Tamten miesiąc minął mi baardzo szybko, jest mi trochę przykro, że lato powoli nas opuszcza, ale jesień to też piękna pora roku, więc nie ma co rozpaczać :) 

Mycie włosów:




Szampon Babydream - używałam go do codziennego mycia włosów (tu)
Odżywka Isana z babassu - przychodziła mi z pomocą, gdy miałam lekko nieświeże włosy i nie chciałam ich męczyć szamponem.
Szampon z czarną rzepą - jest to szampon z SLS, ale bez silikonów, myłam nim włosy zawsze w niedziele żeby zmyć z nich substancje, które mogły się nadbudować .

                                               Odżywianie włosów:


 Odżywka Isana z olejkiem z babassu 
Maska L'biotica BIOVAX z keratyną i jedwabiem
Maska L'biotica BIOVAX do włosów ciemnych (tu)

Zioła na skore głowy:


Amla Khadi (tu)

Olejowanie włosów i skóry głowy:


Sesa
Olejek rycynowy (tu)

Oba olejki mieszałam ze sobą i nanosiłam na skalp, a później przeczesywałam włosy szczotką Tangle Teezer (tu) i dzięki temu miałam całe włosy i skórę głowy pokryte tymi olejami :)

Ochrona przed wysoką temperaturą:


Serum Marion - stosowałam na kocówki
Mgiełka Marion - rozpylałam na całą długość włosów

Mycie twarzy:


Mydełko z olejkiem z czarnuszki - myłam nim twarz zawsze rano, jest o wiele delikatniejsze niż mydła Aleppo, a równie dobrze "leczy" naszą skórę twarzy (post o mydłach aleppo znajdziecie tu).
Własnoręcznie robiony OCM'owy płyn dwufazowy (o OCM przeczytacie tu)

Mycie twarzy po Ocm:


Naturalny żel AA do cery wrażliwej (choć moja skóra wrażliwa nie jest)
Krem do mycia twarzy Alterra

Tych produktów używałam zamiennie przy zmywaniu pozostałości po OCM (tu).


Naturalne "toniki":


Hydrolat z kadzidłowca - uszczelnia naczynka.
Hydrolat neroli - wykazuje podobne działanie jak woda różana.
Woda różana - mój ukochany produkt, przeczytacie o nim tu.

Maseczka:


Czerwona glina
Algi laminaria

O maseczce, którą robię z tym dwóch mega wydajnych produktów pisałam tu.

Nawilżenie ciała:


Krem do ciała Isanaz 5% mocznikiem
Krem do rąk z 5% mocznikiem

W tym miesiącu całkowicie odstawiłam olejowanie ciała i postawiłam na balsamy i kremy, recenzja produktu do rąk znajduje tu.

Jak widzicie nie ma wielu nowych produktów, jeżeli zajrzycie do posta o najczęściej używanych produktów w miesiącu lipcu to zauważycie, że większość się poważa. Napiszcie mi jakich produktów używałyście w sierpniu i jaki stał się waszym sierpniowym ulubieńcem :) 

Waniliowa Kokosanka













Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...