czwartek, 29 listopada 2012

Wyprzedaż u Waniliowej Kokosanki!

Witajcie :) Wielkimi krokami zbliża się koniec roku i postanowiłam wreszcie pozbyć się rzeczy, które zalegają u mnie w szafie i już dawno przestałam je nosić, albo nigdy nie założyłam. Jeżeli jakaś rzecz wam się spodoba i będziecie chciały ją ode mnie odkupić lub będziecie miały pytania co do produktów, piszcie: waniliowa.kokosanka@wp.pl

1. Lokówka Philips SalonCurl Pro, średnica 38mm: 

Chciałabym sprzedać lokówkę Philips SalonCurl Pro, która jest typowym nietrafionym prezentem od mojego TŻ,'a który nie wiedział, że tak grubą lokówką nie da się zrobić loków na krótkich włosach :) Lokówka leżała u mnie bezczynnie prawie rok i wreszcie postanowiłam ją komuś odsprzedać.

 Informacje o produkcie:

- średnica 38: tak grubą lokówką robimy duże, pełne objętości fale. Będzie idealna do długich i bardzo długich włosów, myślę, że na krótkich loki nie powstaną
- cyfrowa regulacja temperatury 
- turmalinowo-ceramiczna powłoka zapobiegająca niszczeniu się włosów
- krótki czas nagrzewania: 60 sekund 
- automatyczne wyłączanie po godzinie 
- nienagrzewająca się końcówka umożliwia łatwe i bezpieczne korzystanie z urządzenia
- przewód zasilający 1,8 m
- wskaźnik gotowości do pracy na ekranie LCD
- podstawka zabezpieczająca umożliwia łatwą obsługę
- uniwersalne napięcie

 przełącznik temperatur 


Jedyne co nosi ślady zużycia to opakowanie, które porwałam przy otwieraniu.



Lokówka nie została użyta ani razu, jest w idealnym stanie, nie nosi na sobie śladów zużycia.
Cena w sklepie to około 110 zł
Moja cena to 80 zł.

2. Kamizelka Zara - rozmiar S

Kolejnym produktem jest kamizelka firmy Zara, która jest typowym produktem, którego kupno było wynikiem kobiecej chandry i niestety nigdy jej nie założyłam :(

Kamizelka jest w idealnym stanie, nie nosi śladów użytkowania, nie była ani razu prana.


Tak wygląda tył.

Tak ozdobiona jest kamizelka.

Kamizelka kosztowała około 150 zł
Moja cena to 65 zł

3.Sukienka H&M - rozmiar M

Sukienka była noszone kilka razy (około 5), nie nosi śladów zużycia. Kupiłam ją 2 lata temu.


 Wzór na sukience.

 Sukienka kosztowała 120 zł
Moja cena to 35 zł!!

4. Sunieka Pull&Bear - rozmiar S

Sukienka kupiona w tym roku, nosiłam ją kila razy, kila razy prałam, ale jest w idealnym stanie.

 Sukienka jest asymetryczna, posiada dłuższy tył, a krótszy tył.




Sukienkę kupiłam za 120 zł.
Moja cena to 55 zł.

5. Bluzka Reserved - rozmiar S

Bluzka założona 1 i raz prana. Jest w idealnym stanie :)



 Moja cena - 25 zł

To już wszystko :) I jak się wam podoba?

Waniliowa Kokosanka




 











sobota, 24 listopada 2012

Porada dla początkujących włosomaniaczek, czyli projekt denko jest naszym przyjacielem


Kiedy zaczęła się moja przygoda z włosomaniactwem popadłam w mały zakupopholizm. Byłam bardzo częstym gościem w drogerii zawsze wychodziłam z jakimś nowym "cudeńkiem"...albo kilkoma. Przed zakochaniem się we włosach moim jedynym kosmetykiem do ich pielęgnacji była szampon, a teraz tych szamponów posiadałam 3, do komplety 5 odżywek do spłukiwania, 3 maski i pusty portfel, bo większość pieniędzy szła na włosowe potrzeby. 
Nie wiem co wstępowało we mnie podczas zakupów, ale ta szatańska moc mówiła mi: "Zobacz! Nowa odżywka, która na pewno poradzi sobie z twoim puszeniem się! A do tego jest na przecenie!" i wtedy od razu to "cudo" lądowało w moim koszyku. 

Oglądałyście? ;)


Szaleństwo skończyło się w tedy, gdy musiałam pilnie zdobyć dużo pieniędzy i nie mogłam ich wydawać na nowe zachcianki, a wtedy okazało się, że nie potrzebuje kolejnej odżywki i szamponu, bo mam wystarczające zapasy i wreszcie przypomniałam sobie o jednej z najważniejszych zasad w pielęgnacji, czyli "bądź systematyczna". A jak tu być systematyczną kiedy ma się tyle produktów? 

Moim zdaniem tak naprawdę potrzebne są nam:

1. Dwa ulubione szampony: jeden posiadający w swoim składzie SLS, którym będziemy raz na jakiś czas silnie oczyszczać włosy i jeden delikatny do codziennego, delikatnego mycia.
2. Dwie odżywki, ale należy pamiętać, by przy kupowaniu ich zwrócić uwagę na skład, czyli wybrać takie dwie odżywki d/s, które mają odmienne składy, aby dostarczać włosom różnorodne składniki.
3. Jedna odżywka b/s.
4. Jedna, ewentualnie dwie maski (również wybieramy takie, które mają odmienne składy).
5. Dwie, trzy butelki oleju. Jeżeli wykończę wszystkie olejowe zapasy kupię tylko oliwę z oliwek (na twarz, skórę głowy i włosy), olejek rycynowy (na skórę głowy i rzęsy) oraz oliwkę Hipp (na włosy, twarz i do nawilżania ciała po kąpieli). 
6. Silikonowe serum do ochrony końcówek.

Co zyskujemy?

1. Nasza pielęgnacja staje się systematyczna i dzięki temu dajemy szansę składnikom znajdującym się w produktach do pielęgnacji, na zadziałanie. Wiele razy zdarzyło mi się kupić odżywkę i nie docenić jej, bo korzystałam z niej bardzo rzadką ze względu na inne produkty, które też trzeba było używać.
2. Oszczędzamy pieniądze, które później możemy wydać na inne przyjemności.
3. Wreszcie pozbywamy się poczucia winy ;)

Co o tym myślicie? Też preferujecie pielęgnacyjny minimalizm, a może jesteście na etapie szału zakupowego? Piszcie! :) 

Waniliowa Kokosanka

niedziela, 18 listopada 2012

Nepalski Tydzień Mydlany


Jeżeli tak jak ja kochacie mydła, to zachęcam wszystkie blogerki do wzięcia udziału w Nepalskim Tygodniu Mydeł na blogu ŚLIWKI ROBACZYWKI (klik). 

Trzymajcie za mnie kciuki, może uda mi się wygrać jakieś mydlane cudo! :) 

Waniliowa Kokosanka

sobota, 17 listopada 2012

Poszukiwanie godnego zastępcy dla odżywki Isana z olejkiem z babassu

Niestety tak często się zdarza, że zaczynamy coś bardziej doceniać dopiero po stracie tej rzeczy. Chwilę przed wycofaniem mojego ulubieńca wszech czasów, czyli odżywki Isana z olejkiem z babassu , pomyślałam: "Ta odżywka będzie mi towarzyszyła do końca życia", a tu co? Wycofana! Jak wiadomo, wszystko co dobre szybko się kończy, ale postanowiłam się nie załamywać i znaleźć godnego zastępcę wśród odżywek Isany (może będzie nawet lepsza!:).
Na pierwszy ogień z pośród trzech pozostałych Isankowych produktów poszła odżywka intensywnie pielęgnująca.



Skład (-)

Isana z olejkiem z babassu:

Aqua - woda, Cetearyl alcohol - emolient, wygładza, Glycerin - gliceryna, utrzymuje wilgoć, Cetrimonium Chloride - konserwant lekko emulgujący, Bis-diglyceryl Polyacyladipate-2 - emolient, składnik konsystencjotwórczyOrbignya Oleifera Oil- olej babassu , Behentrimonium Chloride  - konserwant oraz substancja antystatyczna, Hydroxyethylcellulose - zagęszczacz, Isopropyl Alcohol - emolient,Sodium Benzoate - substancja zapachowa, konserwantPotassium Sorbate - konserwant , Parfum - zapach, Citric Acid - regulator pH, Sodium Hydroxideregulator pH

Isana intensywnie pielęgnująca:

Aqua - woda, Cetearyl Alcohol - emolient, wygładza, Glyceryl Stearate SE - emolient, Propylene Glycol - substancja nawilżająca, Stearamidopropyl Dimethylamine - zapobiega elektryzowaniu się włosów, Quaternium-87 - ?, Panthenol - witamina B5, Niacinamide - witamina PP, Glutamic Acid(i)Parfum(i)Alpha-Isomethyl ionone(i)Phenoxyethanol(i)Citric Acid(i)CI 15985 - zapachy, konserwanty lub barwniki 


Jeżeli chodzi o składy to nieznacznie wygrywa Isana z babassu, ponieważ na wyższym miejscu w składzie posiada substancje odżywcze, takie ja olejek z babassu, który niczego nie przypomina.

Zapach (-)

W konkurencji zapachowej znów wygrywa wygładzająca Isana, która pachniała wiśniami, niestety Isana pielęgnująca ma moim zdaniem dużo gorszy, duszący, sztuczny zapach.

Konsystencja (+)

Pierwszy punkt dla Isany intensywnie pielęgnującej, która jest gęstsza i dzięki temu dużo bardziej wydajna. 

Obietnice producenta (-)

W przypadku wycofanej Isanki producent obiecywał nam pięknie wygładzone włosy i muszę przyznać, że efekt puszenia było lekko powstrzymany.
Isana "intensywnie pielęgnująca" niestety swojego przeznaczenia nie spełniła i spełnić nie mogła z powodu swojego słabego, mało odżywczego składu. 

Cena i pojemność (+)

W obu wypadkach wielkie plus: 5 zł, za 300 ml!

Mycie włosów (-)

Znów minus dla pielęgnującej Isany, włosy po jej użyciu były oczyszczone, ale wyraźnie oklapnięte. Isana wygładzająca dawała u mnie efekt oczyszczenia i świeżości jak po szamponie.

Niestety odżywka intensywnie pielęgnująca nie spełniła moich wymagań i nie stała się zastępcą dla wygładzającej Isanki. Szkoda, ale na szczęście zostały jeszcze dwie odżywki ;). A jak u was sprawdził się ten produkt? Piszcie!

Waniliowa Kokosowa








poniedziałek, 5 listopada 2012

Trzytygodniowy szok dla skory głowy, czyli podsumowanie akcji przyśpieszania porostu włosów

Witajcie :) Od zamieszczenia mojego posta (klik) zapowiadającego akcję przyśpieszania porostu włosów minęły dwa tygodnie, więc przyszedł czas na podsumowanie. Przypomnę, że podczas pierwszego tygodnia codziennie, po umyciu włosów wcierałam w skalp ampułki Joanna z czarną rzepą, drugiego tygodnia co dwa dni olejowałam skórę głowy mieszanką olejku rycynowego, oleju łopianowego z dodatkiem czerwonej papryki firmy GreenPharmacy oraz Amlą Gold, a w trzecim tygodniu powtórzyłam kurację ampułkami Joanna. Jak udała się akcja? Zapraszam do czytania :)

KILKA SŁÓW O AMPUŁKACH JOANNA



1. Opakowanie zawiera 7 ampułek po 10 ml każda.

2. Ampułka po otwarciu.

3. Co było mi potrzebne do wcierania? Pojemniczek, do którego mogłam przelać zawartość otwartej ampułki oraz strzykawka, która znacznie ułatwiała nanoszenie produktu na skalp. 


Skład:

Aqua - woda, Alcohol Denat - alkohol denaturat, PEG-75 Lanolin - emolient, Raphanus Sativus Extract - ekstrakt z czarnej rzpy, Urtica Dioica Extract - ekstrakt z pokszywy, Arctium Lappa Extract - ekstrakt z łopiany, Humulus Lupulus Extract - ekstrakt z chmielu, Glycogen - substancja nawilżająca, zatrzymująca wodę, Glycerin - gliceryna, Niacinamide - poprawa ukrwienie skury głowy, Panthenol - witamina B5, Menthol - mentol, Allantoin - silnie nawilża, Citric Acid - regulator pH, DMDM Hyndatoin(i)Methylchloroisothiazolinone(i)Methylisothiazolinone - konserwant 

Wiecie co mnie najbardziej odstraszało od wcierek? Alkohol denaturowy, kóry jest mistrzem w podrażnianiiu i wysuszaniu. Zawsze zastanawiałam się po co tam denat lub glikol propylenowy (obecny np. we wcierce Jantar - również substancja podrażniająca) i doszłam do wniosku, że może to podrażnienie spowodowane tymi składnikami wzmaga porost? Nie wiem, to tylko moje przypuszczenia i próba zrozumienia, więc jeżeli wiecie, to proszę napiszcie w komentarzach :)
Czytałam, że u wielu blogerek, przy dłuższym stosowaniu wcierek z denaturatem, pojawiło się pieczenie i podrażnienie skóry głowy, ale u mnie nic takiego nie wystąpiło.

Cena: Opakowanie ampułek kupiłam za 20 zł (chyba przepłaciłam, bo podobno można dostać nawet po 10 zł) w drogerii Natura.


Po wtarciu produktu w skórę głowy pojawiało się bardzo przyjemne chłodzenie i mrowienie, jedyne co mnie od tego produktu odtrącało to silny zapach denaturatu, ale można się do tego przyzwyczaić.


REZULTATY TRZYTYGODNIOWEGO SZOKU DLA SKÓRY GŁOWY

Nie ukrywam, że w moim planie najbardziej zależało mi na przyśpieszeniu porostu włosów i przyznam się, że w ogóle nie wierzyłam w to, że mogą się pojawić jakiekolwiek "baby hair" więc nie przyglądałam się mojej głowie pod kontem nowych, dziecięcych włosków, ale przedwczoraj podeszłam do lustra, bo wydawało mi się, że moje kudełki przy czole się przyciemniły, a gdy spojrzałam zobaczyłam, że to nie kwestia przyciemnienia, a tego, że pojawiło się bardzo dużo małych antenek w miejscach, w których nigdy włosów nie miałam, ponieważ po bokach czoła moje włosy zaczynają się dalej i zawsze, gdy związywałam włosy miałam ekekt małych, łysych łuczków, które teraz zostały "zarośnięte" :). Jestem z tego bardzo zadowolona, bo może uda mi się przynajmniej minimalne zagęścić włosy! 


Zdjęcie oznaczone numer jeden było robione 22 sierpnia, a drugie zdjęcie przedstawia moje włosy po 56 dniach, czyli w dniu rozpoczęcia akcji "szok". Na pierwszym zdjęciu włosów wydaje się być więcej, ale wynika to z faktu, że nie były wtedy pocieniowane. Jeżeli chodzi o ich kolor to uwierzcie mi, one naprawdę nie są czerwone, ich rdzawy kolor to wina złego światła i mojego braku umiejętności fotograficznych.

A TAK WYGLĄDAJĄ MOJE WŁOSY PO TRZECH TYGODNIACH "SZOKU"



Jak widzicie przyrost jest naprawdę duży! Wiem, że włosy są na tym zdjęciu mniej powywijane, ale akurat dzisiaj moja czuprynka postanowiła się tak ułożyć :). To zdjęcie idealnie oddaje kolor moich włosów, wreszcie nie są czerwone lub rdzawe. Największym komplementem jaki dziś dostałam były słowa mojej koleżanki: "Co ty wcierasz w tą głowę, że ci tak szybko te włosy rosną? Muszę też to sobie kupić". Czyli moje starania się opłaciły :)

Plusy akcji "szok":

- przyśpieszenie porostu włosów
- pojawienie się "baby hair" <3
- wydaje mi się, że włosy lepiej się układają, ale może to tylko moja wyobraźnia

Jedyne czego nie udało mi się osiągnąć to zmniejszenie przetłuszczania się skóry głowy, ale na tym punkcie akurat najmniej mi zależało. 

I jak wam się podobają efekty? Czy któraś z Was przeprowadzała "szok" razem ze mną? Piszcie! 

Waniliowa Kokosanka













piątek, 2 listopada 2012

Czy zapuszczanie włosów ma sens? Moje subiektywne zdanie :)

Witajcie :). Do napisanie dzisiejszego posta skłoniło mnie wczorajsze święto, ponieważ, gdy stałam na Mszy przy grobie mojej rodziny mijało mnie dużo ludzi i wreszcie miałam czas przyjrzeć się włosom przechodzących kobiet. Moją uwagę przyciągnęła dziewczyna z bardzo długimi, prostymi włosami, która wciąż musiała odgarnia je z twarzy, bo wiał wiatr. Każda, nawet początkująca włosomaniaczka rozpoznałaby, że włosy tamtej dziewczyny były niskoporowate i naturalnie proste, więc z pewnością zdrowe, ale o dziwo wcale nie zachwycałam się ich pięknem i długością (sięgały do pasa!), bo widać było, że te włosy, które miały ją upiększać tylko przeszkadzają i wcale nie dodają uroku: były za długie, za ciężkie (niepocieniowane) i z przedziałkiem na środku głowy, przez co jej twarz wydawała się zbyt małą do tak ciężkiej "fryzury". Do czego dążę? A no do tego, żebyśmy nie popadały w paranoję, że ładne są tylko bardzo, bardzo, baaardzo długie włosy, bo nie każdej z nas jest w naszej wymarzonej długości tak ładnie jak sobie wyobraziłyśmy i nie każde włosy wyglądają ładnie, gdy są długie. Pamiętajmy, że musimy mieć na siebie pomysł, a nie zapuszczać, bo zapuszczać bez pomysł na to jak będziemy upiększać się naszymi włosami :)


Kobieta na tym zdjęciu jest posiadaczką baardzo długich włosów, ale czy one przysparzają jej piękna? Moim zdaniem nie, one tylko wiszą i są problemem.

A tu? Bardzo długie włosy, ale widać, że bohaterka zdjęcia ma na nie jakiś pomysł i dzięki temu dodają jej one charakteru.


Zapuszczajmy włosy "z głową" i miejmy na siebie pomysł :). Co o tym myślicie? Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania na ten temat.

Waniliowa Kokosanka


środa, 31 października 2012

Ochrona włosów zimą według Waniliowej Kokosanki



Witajcie :) Zima pojawiła się niespodziewanie i chyba nie ma zamiaru w najbliższym czasie nas opuścić. Mimo, że w tej porze roku jest niewątpliwie dużo uroku to zimno, mróz, wahania temperatur (od bardzo niskiej na zewnątrz do wysokiej w domu) nie wpływają dobrze na naszą urodę. Kolejną złą wiadomością, dla osób zapuszczających włosy i niecierpliwie spoglądających w lustro jest fakt, że włosy zimą rosną wolniej, podobno nawet dwa razy wolniej niż w lecie! Ehh...no trudno, odkujemy się w lato, a dziś mam dla Was moją pielęgnację włosów zimą, miłego czytania :)

Mycie włosów:

Zimą powinnyśmy unikać mocno wysuszających szamponów z SLS, dlatego najlepiej sprawdzą się te z delikatniejszym składem np. Babydream lub balsam do kąpieli Babydream Fur Mama, który jest moim faworytem na zimowe dni, gdyż na drugim miejscu składzie zawiera olej sojowy, który neutralizuje działanie wysuszające detergentów. 

Odżywianie po myciu:

Zimą, lekka odżywka do włosów jest dla mnie niestety niewystarczająca, więc stawiam na maski, które silniej odżywiają i nawilżają nasze zmęczone włosy. Mimo, że na opakowaniu wielu masek zobaczycie napis "stosować 1-2 razy w tygodniu", nie przejmujcie się, ja stosuje je z powodzeniem 4-5 razy w tygodniu i nie zauważyłam żadnego obciążenia :)

Zabezpieczanie:

Zabezpieczanie jest najważniejszą częścią zimowej pielęgnacji, ponieważ musimy zabezpieczać włosy przed mrozem, wiatrem i zmianami temperatur, a wiadomo, że lepsza jest profilaktyka niż leczenie :) 
Po umyciu warto wmasować we włosy kropelkę oleju, którą uprzednio dobrze roztarłyśmy w dłoniach i nanieść na nie trochę serum silikonowego, bo nic tak dobrze nie ochroni nas przed czynnikami atmosferycznymi jak porządna dawka silikonów. Jeżeli szukacie jakiegoś napakowanego silikonami produktu, który nie obciąży włosów, to polecam serum termoochronne Marion.



Jeżeli Wasze włosy są cienkie i obawiacie się obciążenia to dobrym rozwiązanie będzie odżywka bez spłukiwania, która jest trochę lżejsza i na pewno (przy rozsądnej ilości) nie obciąży włosów, ale jak dla mnie takie rozwiązanie jest zbyt delikatne na zimowe dni.
Starajmy się nie zapomina o końcówka i w nie wcierać jak najwięcej preparatów ochronnych, bo nic nie wspomaga rozdwajania to dobrze jak zima...

Olejowanie:

Obecnie stosuję wcierki oparte na alkoholu denaturacie, który bardzo wysusza i niszy włosy dlatego staram się je olejować przynajmniej dwa razy w tygodniu żeby przywrócić im nawilżenie i zregenerować je. 
W zimowe dni pamiętajmy o skórze głowy, która również jest wysuszona i postarajmy się rozprowadzić na niej olej (najlepiej taki, który przyśpiesza porost włosów np. rycynowy) przynajmniej raz w tygodniu i błagam Was nośmy czapki, które chronią naszą wrażliwą skórę głowy przed działaniem zimna :)

Życzę Wam miłego dnia! Ja najchętniej położyła bym się z książkę i ciepłą herbatą w łóżku, ale niestety sprzątanie przedświąteczne czeka :)

Waniliowa Kokosanka







sobota, 27 października 2012

Szybka recenzja, Marilou Bio krem na dzień

Witajcie :) Na moim blogu znów pojawiała się wielka dziura pomiędzy postami i kolejny raz muszę was przeprosić za moją nieobecność. 
Dziś po obudzeniu poczułam się baardzo świątecznie, ponieważ za oknem pada śnieg i przyznam się, że od razu poczułam zapach mandarynek (kojarzą mi się ze świętami) i Wigilijnych potraw - chyba żadne święta nie mają w sobie takiego uroku jak Boże Narodzenie. Zapraszam do czytania recenzji :)


Skład:

Aqua - woda, aloe barbadensis leaf juice - sok aloesowy, simmondsia chinensis seed oil - olejek jojoba <3, glycerin - gliceryna, coco-caprylate/caprate - emolient tłusty*, caprylic/capric triglyceride - emolient tłusty, glyceryl stearate citrate - składnik umożliwiający powstanie emulsji, cetearyl alcohol - emolient tłusty, oleic/linoleic/linolenic polyglycerides - ?**, butyrospermum parkii - masło sheo, cera alba - wosk pszczeli, tocopherol - witamina E, parfum - zapach, xanthan gum - zagęstnik, sodium hydroxide - regulator pH, dehydroacetic acid - ?, benzyl alcohol - substancja zapachowa, konserwująca, linalool (and) citronellol - zapach.

*emolient tłusty - tworzy powierzchnię okluzyjną, zapobiegającą odparowywaniu wody, ale może powodować zaskórniki
** - znaczenia tego skłądnika nie znam i nie mogłam go znaleźć
99.20% składników pochodzenia naturalnego.
15.30% wszystkich składników pochodzi z upraw biologicznych.


Krem Marilou Bio jest moim pierwszym kremem ekologicznym i jak na pierwszy raz udało mi się całkiem dobrze trafić. Obecnie zużywam drugą tubkę tego produktu, ale myślę, że będzie to ostatnie moje opakowanie tego kremu, bo chciałabym trochę poeksperymentować i poszukać czegoś z bardziej odżywczym składem.
Bardzo martwi mnie, że krem jest napakowany tłustymi emolientami, które co prawda chronią naszą skórę przed nadmiernym odparowywaniem wody, ale z drugiej strony mogą się przyczynić do powstania zaskórników, więc jeżeli wasza skóra ma skłonności do zaskórników lepiej poszukać czegoś innego. Posiadam cerę suchą i u siebie nie zauważyłam żadnego "zapchania" po stosowaniu tego kremu.

Cena i dostępność: Krem kosztuje 30 zł za 30 ml (myślę, że to bardzo dobra cena jak na ekologiczny krem),można go kupić na stronach internetowych prowadzących sprzedaż ekologicznych kosmetyków np. Organeo lub Helfy. 

Plusy:

- bardzo ładnie, delikatnie nawilża - idealnie na dzień
- nie pozostawia tłustej warstwy 
- bardzo szybko się wchłania 
- świetnie nadaje się pod makijaż 
- na wysokim miejscu w składzie ma olejek jojoba
- estetyczne opakowanie 
- jest bardzo wydajny i posiada niską cenę jak na produkt ekologiczny
- jest certyfikowany przez  ECOCERT i COSMETIQUE BIO CHARTE COSMEBIO

Minusy:

- skład sprzyjający zaskórnikom 
- dostępność (strony internetowe lub sklepy ekologiczne)


Jakie kremy na dzień preferujecie? A może polecacie jakiś dobry ekologiczny krem na dzień? Piszcie! 

Waniliowa Kokosanka


czwartek, 18 października 2012

TAG: Moje włosy w pigułce :)


Zasady: odpowiedzieć na 13 pytań, otagować 5 osób (oczywiście je o tym poinformować), podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu.

Drogie Ciasteczko, dziękuje za otagowanie :)

Taguje:


1. Twój naturalny kolor włosów:
Typowy, mysi, europejski, ciemny, szarawy, matowy, niezdrowo wyglądający blond.

2. Twój obecny kolor włosów:
Mój obecny kolor włosów to kolejna katastrofa. Do połowy i w głębszych warstwach włosy mają naturalny kolor, a te poniżej są koloru złocistego - pozostałości po rozjaśnianiu i farbowaniu, czyli po dawnej głupocie. Zaraza....

3. Aktualna długość Twoich włosów.
37 cm, liczyłam od nasady włosów, aż po najdłuższy koniec :)

4. Długość, na jaką chciałabyś zapuścić włosy.
70 cm - brakuje jeszcze "tylko" 33 cm.

5. Jak często podcinasz końcówki?
Końcówki podcinam dość często, bo chcę się pozbyć rozjaśnianych włosów, ale teraz postanowiłam podcinać i lekko je cieniować, co trzy miesiące.

6. Twoje włosy są proste, falowane czy kręcone?
Nie da się określić. Widać po nich, że mają bardzo dużą ochotę aby się pofalować, ale nie są to piękne fale i występują od połowy długości.

7. Jaką porowatość mają Twoje włosy?
Wysoką.

8. Jakie są Twoje włosy (np. normalne, przetłuszczające się, suche itd.)?
Zdecydowanie suche, nawet bardzo suche...

9. Jak wygląda Twój codzienny włosowy rytuał pielęgnacyjny?
Nie mam określonego rytuału, bardzo lubię przygotowywać tzw. plany pielęgnacyjne, ale to już pewnie zdążyłyście zobaczyć :)

10. Czego nie lubią Twoje włosy (np. wiatru, silikonów itp. - wszystko co przyjdzie Ci do głowy)?
Wydaje mi się, że moje włosy nie lubią niczego. Wysusza i puszy je wszystko: wiatr, słońce, dotknięcie dłonią, ale najbardziej nie lubią nocy, ponieważ myje je na wieczór i wszystkie substancje, które zdążyły nawilżyć je po myciu wydają się znikać po nocy i włosy są znów sianowate. Obecnie jestem obrażona na moje kudełki, ponieważ zawsze jest im źle i nigdy nie mają ochoty wyglądać tak jak powinny wyglądać :/

11. Co lubią Twoje włosy? (np. olejowanie, długie spacery przy blasku księżyca itp. - wszystko co przyjdzie Ci do głowy)?
Lubią wszystko co ma działanie silnie nawilżające - mocne maski i odżywki d/s oraz olej (najlepiej na noc, alby włosy nie przesuszyły się podczas czasu "nieświadomego tarcia o poduszkę")

12. Jaka jest Twoja ulubiona fryzura?
Długie rozpuszczone włosy z dużymi falami oraz uniesione od nasady proste, lejące się włosy (takie jak po wysuszeniu  na suszarko-lokówkę).

13. Gdyby Twoje włosy umiały mówić to co by powiedziały?
Nie jestem pewna, może: "dziękuję Ci, że świadomie o nas dbasz, ale przestań wciąż o nas myśleć i patrzeć, czy urosłyśmy, żyjemy pod presją!".

+ Od kiedy stosujesz świadomą pielęgnację włosów? (pytanie opcjonalne)
Nie znam dokładniej daty, stało się to wtedy, gdy trafiłam na blog Anwen i gdy zaczęłam świadomie pielęgnować swoje ciało, czyli mniej więcej rok temu :)

Waniliowa Kokosanka


środa, 17 października 2012

Akcja przyśpieszania porostu włosów, czyli trzytygodniowy szok dla skóry głowy.

Moje marzenie! Pragnę takiej długości i tak pięknych fal :)


Witajcie, kilka dni temu napisałam wam, że rozpoczęłam kurację ampułkami Joanna z ekstraktem z czarnej rzepy, ale dziś wpadłam na pomysł jak tą kurację ulepszyć i tak powstał trzytygodniowy plan "szok" dla skóry głowy. Dlaczego szok? Ponieważ przez te trzy tygodnie prawie codziennie będę stosowała na skórę głowy produkty, które mają pomóc przyśpieszyć wzrost włosa i pomóc w wyhodowaniu baby hair :). Mam tylko nadzieję, że ich nie obciążę i nie pogorszę ich obecnego staniu...

I tydzień:

Codziennie po umyci głowy wcieranie ampułek Joanna Czarna Rzepa  i masaż skalpu.

II tydzień:

Ampułki Joanny mają w sobie alkohol, dlatego aby uniknąć podrażnień lub wysuszenia co dwa dni będę nanosiła na skórę głowy mieszankę olei, które dobrze wpływają na nasz skalp, czyli olejek rycynowy, olejek z Green Pharmacy z czerwoną papryką, który ma za zadanie przyśpieszyć porost włosów oraz Amlę, która na pierwszym miejscu w składzie ma parafinę (tak jak nafta kosmetyczna) oraz wyciąg z amli, który również posiada dobroczynne właściwości dla naszej skóry (o amli pisałam tu). Podczas tego tygodnia nie będę stosowała ampułek.




III tydzień:

Powrót do siedmiodniowej kuracji ampułkami - producent zaleca przerwę w stosowaniu ampułek, a później powtórzenie kuracji, dla uzyskania lepszych efektów.

Po trzech tygodniach przyjdę do was z rezultatami mojego "szok" planu i zamieszczę zdjęcie przedstawiające mój obecny stan włosów. Co o tym myślicie? 

Waniliowa Kokosanka

poniedziałek, 15 października 2012

Akcja przyśpieszania porostu włosów, czyli ampułki Joanna Czarna Rzepa



Witajcie kochane :) na początku chciałabym bardzo przeprosić za moją nieobecność, ale mam bardzo dużo nauki, a gdy mam czas wolny i mogę dla was napisać to zazwyczaj kładę się i odpoczywam :/
Miesiąc temu byłam u fryzjera, który zbyt dosłowne potraktował moje "proszę pocieniować" (cieniuję włosy by pozbyć się pozostałości po rozjaśnianiu) i zrobił mi na głowie coś strasznego! Nie dość, że włosy po jednej stronie są krótsze niż po drugiej to do tego włosy na górze są pocieniowane tak mocno, że utworzyły puszący się grzyb, a z doły smętnie wisiały dwa niewycieniowane pasy. Koszmar.... Myślę, że jeszcze długo będę leczyły skutki tej wizyty. Mimo, że minął miesiąc i włoski wyglądają już trochę lepiej (staram się pocieszać, że przy tak mocnym cieniowaniu jakie zafundował mi fryzjer pozbyłam się większości wycieniowanych końców), to postanowiłam dać im przysłowiowego kopa i kupiłam ampułki firmy Joanna z ekstraktem z czarnej Rzepy. W opakowani znajduje się 7 szklanych ampułeczek o pojemności 10 ml. W internecie przeczytałam dużo recenzji i w większości z nich była mowa o zaprzestaniu wypadania, o tysiącu baby hair (proszę, ja też chcę <3), o zmniejszeniu przetłuszczania się skalpu (ostano mam z tym problem, bo włosy przy skórze głowy zaczynają być nieświeże już wieczorem,a marzy mi się mycie co 2 dni:) i o diametralnym przyśpieszeniu porostu włosów. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy :) Mam zamiar stosować je co dwa dni na noc, więc za dwa tygodnie przyjdę do was z efektami. Trzymajcie kciuki! :)

Waniliowa Kokosanka

sobota, 6 października 2012

Szybka recenzja Babydream, balsam do kąpieli dla mam jako szampon

Hej kochane, nie wiem czy już to mówiłam, ale uwielbiam używać produkty niezgodnie z ich "przeznaczeniem", które nadał im producent. Dziś takim produktem jest balsam do kąpieli Babydream dla mam, którego używam jako szampon. Przyznaję się, że na początku miałam co do tego duże wątpliwości, bo na drugim miejscu tego balsamu (a dla mnie szamponu:) jest olej sojowy i bałam się, że przeciąży mi włosy lub niedokładnie je umyje, ale na szczęście nic takiego się nie stało i dziś mogę wam przestawić moją recenzje.


Skład:

Aqua - woda, Glycine Soja (Soybean) Oil - olejek sojowy, Sorbitol - substancja nawilżająca, Cocamidopropyl Betaine - lekki detergent, Sodium Cocoamphoacetate - bardzo łagodna substancja myjąca, Cocamidopropyl Hydroxysultainesubstancja pianotwórcza, stabilizująca i poprawiająca jakość piany, Parfum - zapach, Sodium Chloride, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Glycerin, Whey Protein, Lactose, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Polyglyceryl - 10 Laurate, Polyglyceryl - 2 Laurate, Glyceryl Caprate, Xanthan Gum, Tocopherol, Citric Acid. 

Dlaczego dalszą część składu zaznaczyłam na czerwono?
Mimo, że po perfumach występują inne, dobroczynne dla naszej skóry i włosów składniki, to są one w tak niewielkiej ilości, że nie działają. A skąd wiem, że jest ich tak niewiele? Wiem o tym stąd, że producent może dodać do kosmetyków tylko odrobinę perfum, a wszystko co jest po nich jest w jeszcze mniejszych, wręcz nieznaczących ilościach. Ale mimo tego, że producent w pewnym stopniu sobię z nas zakpił to i tak początek składu jest bardzo dobry.

Cena: 9 zł za 500 ml (wow!!)

Dostępność: TYLKO w Rossamnie. Uwaga! Obecnie jest na ten produkt przecena, ja kupiłam go za 6.99 zł. 

Plusy:

- dobrze myje włosy
- na drugim miejscu składu posiada olej sojowy, dzięki temu produkt nie wysusza włosów
- posiada fajną, mleczną konsystencję 
- przyzwoicie się pieni
- niska cena
- świetna pojemność
- jest wielofunkcyjny, można użyć go do mycia ciała, włosów jak i twarzy 
- wygodne, estetyczne opakowanie
- posiada ładny zapach

Minusy:

- poza oszustwem producenta z umieszczeniem dobrych składników po perfumach, nie widzę wad :)

I co myślicie o tym produkcie? Używałyście go już kiedyś, jeżeli tak to jak go oceniacie?

Waniliowa Kokosanka








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...